Słońce ponad łąkami nad Kotowem

Słońce ponad łąkami nad Kotowem by Polek
Słońce ponad łąkami nad Kotowem, a photo by Polek on Flickr.

Zejście do Sufczyny po półgodzinnym odpoczynku zajmuje około 20 minut. Początkowo chcę iść w prawo, widzę tam sklep, naturalnie zamknięty od lat, cofam się, bo wydaje mi się, że szlak skręca w lewo, gdyż widziałem tam skierowaną strzałkę. Po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że to strzałka kierująca do PKS w Birczy, a ja muszę iść w prawo, na północ. Mijam parterowy budynek Straży Pożarnej, mały cmentarzyk wskazujący na miejsce po kościele, raczej cerkwi. Skręcam w lewo drogę, i przez most nad Stupnicą zaczynam mozolne podejście. Jakiś facet wjechał tu samochodem, by ściąć trawę na swojej działce. Zastanawiam się przez chwilę po co mu zbroja na piersi, co wyjaśnia się za moment gdy widzę mechaniczne ostrze. Ogólnie jednak cierpię na brak wody. Obiecuję sobie trzy łyki za każde 50 metrów i grubą poziomicę. Idzie mi się jednak w miarę płynnie, bez potrzeby zdejmowania plecaka, aż do okolic szczytu Piaskowej, gdzie okazuje się, że … Lasy Państwowe postanowiły zbudować w tej okolicy autostradę. No może nie dosłownie, ale obszar wycinki pod drogę przekracza 20 metrów. No i naturalnie znikają znaki, których się tu trzymałem. Chcąc nie chcąc muszę kierować się GPS, który pokazuje by iść wycinką tak by obejść szczyt od północy. Idę tak dobre kilka minut rozglądając bacznie na boki, czy nie widać jakiegoś znaku. Pierwsza większa droga w lewo jest udanym strzałem, po chwili wracają znaki. A ja oddycham z ulgą, bo nie potrzebuję na koniec dnia takich przygód. Po kolejnych 20 minutach wychodzę na łąki na płaskowyżu nad Kotowem.
Sam Kotów to gospodarstwo PGR, które chyba korzysta z tych łąk. Na mapie mam zaznaczoną drewnianą cerkiew w ruinie, ale z góry jej nie widać, a podchodzić nie mam już czasu. Budynki są trochę niżej, w odległości około kilometra od drogi. Teren dookoła wydaje się odcięty od świata. Telefon komórkowy nie łapie sieci. Myślę, że fajnie by tu było obserwować niebo. Ale nie mam takich planów, nie z taką ilością wody.
Mijam na środku kilometrowego odcinka przecinką małą kapliczkę na drzewie, i pod ścianą lasu dochodzę do poprzecznej drogi. Wg przewodnika ta droga doprowadzi mnie do celu dzisiejszej podróży: Piątkowej. Rano udało mi się tam dodzwonić, czy raczej zadzwonić bez rezultatu, by za moment odebrać telefon od właściciela, gdy myłem już zęby myśląc czy by nie iść do Przemyśla. Ten mały telefon wszystko zmienił. Jest to dość świeże miejsce, można tam zanocować, nawet z wyżywieniem, ale bardziej z koniem, bo to szczególne miejsce: Stanica Ułańska, prowadzona przez kontynuatorów ułańskich tradycji. Tylko trzeba tam zejść.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: