Krzeczkowski Mur

Krzeczkowski Mur by Polek
Krzeczkowski Mur, a photo by Polek on Flickr.

Dalsza droga, podobnie jak wieś, biegnie doliną Krzeczkowskiego Potoku, powoli wznosząc się, by przejść przez grupę wzgórz zamykającą od zachodu szerokie Pasmo Kopystańki. Póki co, jednak, jest w miarę płasko i równo, więc przyśpieszam krok. Towarzyszą mi, a właściwie drodze, niskie ambony myśliwskie, przypominające bardzo te, z okolic Arłamowa. Niestety szybki krok mi nie służy i zaczynam odczuwać sensacje w kolanie, które nawet na moment mnie zatrzymują. By go nie nadwyrężać przystaję siadając na stopniach jednej z ambonek, i wyciągam coś do jedzenia. Ciszę przerywa szum silnika mechanicznego i po kilku chwilach widzę wielki samochód ciężarowy ciągnący przyczepę pełną nie drzewa, jak można było się tu spodziewać, ale gruzu. W pierwszej chwili myślę, że to z pobliskiego kamieniołomu, ale kierunek jest jakby odwrotny. Auto mija mnie wzburzając tumany kurzu. Czekam chwilę i ruszam dalej licząc, że to pojedyncza sytuacja. Niestety nie mam racji, bo za moment mija mnie kolejna ciężarówka, więc coś się z przodu dzieje. I faktycznie, po kilkuset metrach docieram do miejsca budowy. Po prawej, na małej łączce spychacz ubija zrzucony gruz, prawdopodobnie utwardzają tu drogę. Ruch ciężki jednak nie znika w tym miejscu. Przeklinam poprowadzenie szlaku akurat tędy, zamiast w spokojnej głuszy, choć drogą, idzie mi się całkiem wygodnie. Wreszcie po 35 minutach od ostatnich zabudowań wsi widzę, że druga budowa ma miejsce w odnodze drogi do Cisowej – być może chcą zbudować drogę asfaltową, która spowoduje, że Krzeczkowa będzie posiadać dojazd z dwóch stron. Na szczęście szlak prowadzi główną drogą dalej w górę. A Krzeczkowski Mur, który jest tu główną atrakcją osiągam za 10 minut już ostrzejszego podejścia. Do dawnego kamieniołomu prowadzi, bardzo już zarośnięta, kiedyś asfaltowa droga. Po zrzuceniu plecaka zostawiam go już bez prób ukrycia. Podchodząc do odkrywki podjadam szczególnie słodkie po słonecznej stronie jeżyny.
Po pięciu minutach docieram do kamieniołomu. Może nie ma tu ogromnej ściany wyrwanej górze, ale kierunki spękania skał są dość oryginalne, i ciekawie zakręcają. Mogę tylko podziwiać jedną ze stron muru, bo druga jest mocno pod słońce. Nieco dalej, przy jednym z zakrętów nabierającej tu mocno wysokości drodze jest kolejna, dużo mniejsza odkrywka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: