Witam Państwa na Zamku w Krasiczynie

Witam Państwa na Zamku w Krasiczynie by Polek
Witam Państwa na Zamku w Krasiczynie, a photo by Polek on Flickr.

Zwiedzanie trwa około godziny. Znak czasu, nad głowami lata filmujący dron, który skutecznie zakłóca ciszę poranka swoim bzyczeniem. Wchodzimy do krypty grobowej, na pokoje Sapiehów pod wieżą rycerską, do kaplicy w baszcie Boskiej, pięknie odrestaurowanej, i na koniec do baszty Papieskiej, gdzie są pokazywane pamiątki po kardynale z tego rodu: Adamie Stefanie.
Samodzielnie wchodzę po betonowych stopniach na wieżę zegarową, i fotografuję okolicę z góry. Nikt tu nie sprawdza biletu (czy raczej paragonu fiskalnego), ale może to kwestia pory. W końcu siadam w kawiarence renesansowej i zjadam ciastko z kawą zastanawiając się co dalej z tak rozpoczętym dniem, odganiając się od os. Jakaś ekipa realizuje film i nagrywa przebranego w szlachcica aktora, choć z tego co mówi z głowy, raczej jakiegoś dyrektora lub historyka, co jedno drugiemu nie przeczy.
Nie mam specjalnie ochoty pchać się już dzisiaj do Przemyśla, chodzić też nie mam, wczorajszy dzień mimo skrótu na końcu dość mnie zmęczył. Nie odwiedziłem jeszcze parku. Postanawiam więc spróbować przenieść się do hotelu obok. Na Booking.com są już miejsca, cena też nie jest odstręczająca 121 zł, zachodzę więc do powozowni – głównego budynku hotelu, która jest przy portierni. Tak – pracująca tu dziewczyna w recepcji potwierdza – mamy pokój, cena może być w takim razie ta z Booking.com (normalnie 150 zł), nawet mogę pana już wpuścić do pokoju. Świetnie – odpowiadam, to skaczę po plecak. Zostawiłem go na portierni. Za moment już wchodzę do pokoju: 126. Nie ma może jakiegoś historycznego wystroju, ale ma łazienkę. Coś o czym powoli zapominałem. Biorąc pod uwagę progresję mojego oddalania się od niej wypadało, żeby spał następną noc bez niej, w ogóle. No to trzeba korygować kurs. Przeciwstawić się losowi. Hotel jak to hotel czajnika nie daje do dyspozycji klientom, więc będzie czekać mnie wizyta wieczorem w restauracji. Ale póki co postanawiam wyrównać rachunki z niebieskim szlakiem, którym nie doszedłem do Krasiczyna, na koniec, salwując się podwózką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: