Wieża na Trójmorskim Wierchu

Wieża na Trójmorskim Wierchu by Polek
Wieża na Trójmorskim Wierchu, a photo by Polek on Flickr.

Pobudka wcześnie, może nie wcześnie wcześnie, ale na tyle wcześnie by o 7 iść po wrzątek, zjeść i wyjść koło 8. Prognoza pogody przewiduje opady, ale w godzinach popołudniowych, chcemy dojść do Międzylesia już wtedy.
Za oknami mleko. Wczoraj, pod wieczór przejaśniło się. Może symptomem tej poprawy pogody było zaniknięcie opadów, które zaobserwowaliśmy wchodząc na szczyt. Mimo pewnej chęci powrotu na górę, po widoki, mokre ubrania i buty skutecznie ten pomysł oddalały, najlepiej na rano. Ale rano, choć buty i ubrania przeschły, to mgła wróciła.
O 7 schodzimy do sali restauracyjnej, ale ta jest zamknięta. Kartka w środku mówi o wydawaniu wrzątku, za darmo, od 7. Taki trochę Paragraf 22, a może dotyczy tylko tych, którzy śpią w niej, na glebie? Szczęśliwie jakiś pracownik, bądź jedynie uprawniony do wejścia do kuchni, może członek ekipy remontującej cały czas schronisko zabiera od nas kubki i dostajemy gorącą wodę. Śniadanie zjadamy szybko, za dużo nie ma. Znajduje się jedna dodatkowa bułka z Bielic, co daje wiele radości. Znika puszka tuńczyka, trochę dżemu i sera. Pakowanie wykazuje brak na stanie denka od mojego kubka, co przyjmuję ze smutkiem, ale i tak go nie używałem, zbyt często, więc trudno – pierwsza ofiara tej wyprawy, jakieś zawsze trzeba ponieść.
Wychodzimy po 8:30, ale tylko przez dłuższą niż kurtuazyjna rozmowę z przewodnikiem sudeckim, opiekującym się grupą gimnazjalistów. D wypytuje go o szczegóły kursu, jak go robił, itd. Chłopak twierdzi, że to nie jest tak jak myślimy, zamiast chodzić po górach, głównie jeździ się autokarami, a sezon jest miesiąc przed i miesiąc po wakacjach, kiedy najchętniej by się rozdwoił. Później, czyli przez większą część roku, jest gorzej i trzeba kombinować, np. w wypożyczalni sprzętu zimowego, takiego jak biegówki. Masyw Śnieżnika i Góry Bialskie mają się stać już następnej zimy konkurencją, pod względem długości tras, do Jakuszyc. Może bez takiego ścisłego centrum, ale z dużą pomocą Czechów, którzy już teraz ratrakują cześć dróg w Polsce poszerzając, na razie swoją, ofertę.
Niestety nic się nie przejaśnia, i poza jednym momentem gdy Kotlina Kłodzka wyłania się po prawej, a słońce jakby się przebiło, cały czas idziemy we mgle. Podejście na Mały Śnieżnik nie jest długie, czy jakoś trudne, jedyną trudnością jest określenie czy to już to, czy może jakieś siodło przed kolejnym wchodzeniem. Przy braku widoczności nie potrafimy powiedzieć kiedy tam byliśmy.
Na Przełęcz Puchacza docieramy o 9:55, a wieża Trójmorskiego Wierchu wyłania się z mgły 40 minut później. Widoki są pewnie stąd piękne, o ile są. Czekamy kilkanaście minut na obiecaną w prognozie poprawę, ale zamglenie się nie zmienia. Zjadamy kanapki, wchodzimy częściowo na wieżę, drewno jest mokre, wiatr świszcze, na szczęście nie tak silnie jak na tysiącu czterysta. No i zaczynamy zejście. Po kilkudziesięciu metrach w dół chmury zaczynają się przedzierać, a w nas rodzi się nadzieja, że długo oczekiwana słoneczna pogoda, choć na chwilę, nas nie minie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: