Na Śnieżniku we mgle

Na Śnieżniku we mgle by Polek
Na Śnieżniku we mgle, a photo by Polek on Flickr.

Postanawiamy zrezygnować jednak z przejścia całej trasy do schroniska szlakiem granicznym – zielonym. Zaraz za Bielicami wkracza on ostro w górę, łącząc się z granicą na Iwince. Jeśli prowadzi przez łąki to na bank nie padający deszcz, ale mokre trawy przemoczą nam buty. Choć to w sumie nieuniknione, jeśli ma padać cały dzień, wybieramy odroczony wymiar kary, i podążamy na Przełęcz Płoszczyna drogami leśnymi przez Przełęcz Suchą, a później niebieskim i drogą asfaltową dla samochodów. Dziarski krok, brak okazji na przerwy i zdjęcia, i niezbyt dużo miejsc, w których mogliśmy się zgubić sprawiają, że do granicy docieramy w 3h. D marzy o ciepłej kawie, ułamek szansy na to istnieje, po czeskiej stronie granicy coś na mapie jest oznaczone, ale punkt na przejściu, okazuje się małą zamkniętą chatką. Zanim jednak się o tym przekonaliśmy, pod dość dużym okapem skrywającym ławki, dostrzegamy trójkę turystów z plecakami – dwie dziewczyny i chłopaka. Polaków, z Wrocławia, jak się przyznają. Szczęśliwie idą naszą trasą ze Śnieżnika. I wybierają się do Bielic, więc wymiana wiedzy jest dla obu stron cenna. Wyglądają na mocno przemoczonych, ale to oni nam współczują, szczególnie przejścia przez Głębokie Jamy.
Oj tam – kwitujemy – nie będzie tak źle. I faktycznie nie jest, do czasu kiedy docieramy do wspomnianych Jam, czy raczej w ich okolice po około godzinie. Z mgły wyłania się góra olbrzym, ale to nie ona jest najtrudniejsza. Najgorsza jest woda. Ta na ziemi, w kałużach, strumieniach, błocie, trawie, między krzakami jagód, w koleinach, i pod stopą. Wszędzie woda. Aby nie wkraczać pełną nogą w środek należy balansować, robić kroki, dewastować jagodostan, skakać i esować. A i tak raz na kilkanaście kroków stopa trafia w wodę, zwycajnie nie mając innej możliwości. Buty trzymają się dzielnie, ale pierwsze poddają się moje majtki. Czuję wilgoć na pośladkach, co znaczy, że spodnie przemokły, i będzie trzeba tak iść, jeszcze dobre dwie godziny.
O 15:45 mijamy tablicę z napisem Rezerwat przyrody "Śnieżnik Kłodzki", a o 16:12 zatrzymuje się na moment czekając na D, na wypłaszczeniu, smaganym ostrym wiatrem, licząc że nie może już być daleko. Nie jest, za 2 minuty docieramy do ruin wieży, które przy normalnej widoczności widzielibyśmy już dużo wcześniej. Chwila euforii szybko mija i zaczyna się walka z zimnem i skostnieniem dłoni, w mokrych jak po wyjęciu z pralki rękawiczkach. Wiatr dopełnia dzieła zniszczenia, ale zejście prowadzi cały czas w dół, po kamieniach, dość szeroką drogą, także z każdym metrem jest go mniej. Nie pomaga brak oznakowania polskich znaków, tylko czerwone czeskie tu i ówdzie są początkowo wymalowane na skałach. No ale, najpierw tyczki, a później wyraźne ułożenia kamieni prowadzą do celu. Wreszcie koło 16:40 schronisko wyłania się z mgły, w nowym szalunku, zmienione, choć tak dobrze znane.
Z dwóch wolnych pokoi wybieramy dwójkę, kierując się zasadą, że w małym pomieszczeniu będzie cieplej. Płacimy 40 zł od osoby, bez pościeli, i bierzemy od razu zupę – Kwaśnicę z chlebem, co ustala wydatki na równe 100 zł.
Centralne grzeje, mały grzejnik staje się najważniejszym elementem pokoju. Rękawiczki wędrują między żebra, buty pod, a różne mokre ubrania na górę. I tak na kilka zmian.
Po 17 bierzemy wrzątek, trwa happy hour, kiedy jest za darmo. Na jadalnię wracamy koło 19, na kolację, na którą zamawiamy ruskie, za kolejne 10 złotych porcja. Plus, że są domowe, minus że musimy na nie czekać ponad 20 minut, rozmawiając z opiekunami grupy gimnazjalistów, która piecze kiełbasy w kominku. Oni pieką, a nam ślina cieknie. Pocieszamy się, że na pewno są bardziej zmoczeni niż my i wracamy do siebie, za każdym razem czując coraz silniejszą woń mokrych ubrań. Nos przyzwyczaja się szybko i woń znika po kilku minutach. Noc będzie na sucho, stawiam więc wodę przy łóżku. Nie mamy za dużo chleba już, zostawiając resztę kanapek na jutro.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: