Poranek w Złotym Stoku

Poranek w Złotym Stoku by Polek
Poranek w Złotym Stoku, a photo by Polek on Flickr.

Pobudka o 6:30 nie przebiega sprawnie, nie ma co się spieszyć, skoro nie mamy co jeść i jesteśmy skazani na śniadanie z restauracji podawane w barze od 9. Wczoraj w sklepach po drodze chleba razowego już nie było, a do supermarketu szło nie po drodze. Mimo wszystko budzę się po siódmej, zabierając do tylko pozornie prostego pisania, które zajmuje mi ponad godzinę, choć wciąż nie mogę dogonić bierzących wydarzeń. Piękne słońce za oknem nastraja optymistycznie i postanawiam spróbować zrobić zakupy tutaj, może coś jest już, mimo niedzieli, otwarte. Internet podpowiada, że Dino będzie czynny od 8, czyli właściwie już jest czynny. Do otwarcia baru jeszcze pół godziny, w sam raz na mały rekonesans i sprawdzenie skrótu do centrum, który wydobyliśmy od kelnerki. Droga prowadzi przez rynek, kawałek prosto, i obok starego kościoła na cmentarzu, w lewo, aż do dworca PKS, tam, przy głównej szosie usytuowały się Dino i Biedronka.
W sklepie schodzi mi się trochę dłużej niż zakładałem, i wracam o 9:10, robiąc jeszcze tu i ówdzie zdjęcia i zastanawiając czemu nie zrobiłem ich bez ciężkiej siatki wcześniej. Na samo śniadanie musimy również poczekać, a ja wracam do pokoju po ładowarkę. Szukając z powrotem kluczy. które gdzieś położyłem omal nie spóźniam się na jajecznię. Jak na 12 złotych jest przyzwoicie, ale daleko od wyśmienitości. Chleb trafia nam się stary, a jajka trochę blade. Mimo wszystko jednak można się najeść na zapas, co też czynię. Pakowanie, zdjęcia z wagonikami i wychodzimy koło 10:20. Na terenie kopalni już spory ruch, do zwiedzania przystąpiła pierwsza grupa, powoli zbiera się druga. Niewątpliwie cały ten kompleks, jest przykładem – nomen, omen – że właściciele nie mają kompleksów, i cały czas rozwiją swoją atrakcję o kolejne elementy. Spływ łodzią, płukanie złota. To kosztuje, i to nie mało (ponad 30 zł), ale komercja przynosi efekty. Synergia zaczyna pracować, można tu nawet spędzić cały dzień, zjadając obiad w barze, lub, nieco lepszy w restauracji. Ja widzę tutaj przede wszystkim miejsca pracy, które w tym smutnym pozamykanym mieście są szczególnie ważne.
Mamy trochę problem by wyjść żółtym szlakiem, słabo oznaczone jest przejście obok terenów dawnej mennicy. Ale pamiętam tę drogę z 2007 roku, z GSS, czerwony idzie przez chwilę razem z żółtym. Na wzniesieniu za ogrodem mennicy D postanawia się zoptymalizować plecak, a ja podziwiam piękno starych domów. Na dobre ruszamy dopiero o 11.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: