Dwie wieże

Dwie wieże by Polek
Dwie wieże, a photo by Polek on Flickr.

Mijamy drogę krzyżową i wychodzimy na skraj urywiska, ścianę kamieniołomu zabezpieczoną siatką. Roztaczają się stąd piękne widoki na całą dolinę Złotego Jaru, i wśród zieleni wypatruję budynek pensjonatu, restauracji, w której spałem podczas wędrówki GSS. Przecinamy szeroką drogę rowerową, zaliczamy kawałek podejścia, po którym szlak idzie kolejną, wyższą, wygodną drogą leśną. Widać stąd już wieżę na Jaworniku Wielkim, tu zastaje nas południe. Na wypłaszczeniu wyprzedza nas samochód terenowy, ale nie są to raczej leśnicy. W 10 minut osiągamy Przełęcz pod Trzeboniem, z dość sporą infrastrukturą turystyczną, i zaparkowanym mijającym nas autem. Zostawiamy żółte znaki i czerwonymi wchodzimy na Jawornik Wielki. Podejście zabiera nam 40 minut, z kilkoma przerwami na podziwianie widoków, które pojawiają się po drodze. Są też tu schodzący w dół pierwsi turyści. Na północy widać Paczków, Kamieniec Ząbkowicki, jeziora, wiatraki na linii lasu za wodą. Tych widoków chyba mi zabrakło na GSS, a teraz, po 5 latach dopełniam tamten wyjazd. Przed polanką z wieżą mijamy trójkę z samochodu, zastanawiająco zbacza z główej drogi w bok. Mamy więc widoki dla siebie, choć bardzo zbliżone do tych z drogi. Wieża jest zbyt niska by w stosunku do pobliskich drzew. Wystarczjąco jednak wysoka by dojrzeć drugą, na Borówkowej. Tam się udajemy.
Początki są trudne, bo nowe wyznakowanie jest tu niestandardowo oznaczone – żółty półkwadrat (kwadrat podzielony na dwa trójkątny, jeden biały, drugi żółty) i dość szybko ginie w ścianie lasu. Nie zauważam tego i kosztuje nas to kilka minut zejścia, i to, co zawsze wkurza, niepotrzebnego podejścia. Szlak jest młody, co można miejscami odczuć na własnej twarzy, kiedy jakaś gałąź nas trafia w oko. Cóż, kolejna dawka przygody. Potykam się o jeden z wielu korzeni, ale kilka szybszych kroków w powietrzu, i moje ciało same łapie równowagę, lata chodzenia zrobiły swoje. Szkoda tylko, że tak pięknie zdobyte metry trzeba teraz stracić, na zejście do Przełęczy Różaniec.
Mijają nas eksplorerzy z wykrywaczami metalu, trudno sobie wyobrazić czego szukają na tak stromym zboczu. Może trochę wyjaśnia tablica na dole – była tutaj wieś, która się wyludniła po wojnie. Trochę deprymuje kolejny fakt, że to najniżej położona przełęcz w Górach Złotych a Borówkowa jest jeszcze wyższa niż Jawornik.
Jesteśmy tu o 14:10, po pół godzinie od osiągnięcia pasa granicznego, czyli spotkania ze szlakiem zielonym, gdzie można było podejść do skałek i rzucić okiem na dolinę, gdzie widać górne zabudowania Orłowca. Następujące po przełęczy podejście okazuje się łagodniejsze, ale zgodnie z mapą zajmuje nam 70 minut.
Jeśli widoki z Jawornika były świetne, to na widok z wieży z Borówkowej, po prostu brak słów. 360 stopni, pełen wachlarz. Nie dziwne to, jest dużo wyższa i zbudowana z solidnej metalowej kratownicy, z przepuszczającymi widok w przepaść schodami. Na tak wietrzny dzień jak dziś pomaga drewniany pancerz, wiatr czujemy dopiero na górze. A wieje dziś mocno. Wejście jest schowane przed wiatrem (i nami) drugim budynkiem, który obecnie jest zamknięty. W ogóle troche tu pusto, przy takiej infrastrukturze, ale widać pogoda wygoniła potencjalnych nabywców, to i sprzedawcy, mimo niedzieli, zrobili sobie wolne. Spędzamy tu ponad kwadrans, można by dłużej gdyby nie wiatr; schodzimy z góry słysząc wchodzące kolejne osoby. Nie takie puchy jednak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: