Panorama Barda z Pięknego Widoku

Panorama Barda z Pięknego Widoku by Polek
Panorama Barda z Pięknego Widoku, a photo by Polek on Flickr.

Bardo miasto cudów zaprasza – taki napis wita nas po przejściu przez drogę krajową, przed jeszcze mostem gotyckim. Jest 9:30, słońce poranne trochę zanika, wciąż jednak jest super pogoda. Kompletnie nie ma sensu się spieszyć i pierwsze kroki kierujemy do Informacji Turystycznej by zrzucić plecaki, przed zwiedzaniem miasta. Ponieważ jest zamknięta kierujemy się do pobliskiego muzeum sakralnego, gdzie daje się je upchnąć do pomieszczenia za kasą. Zdaję tu sobie sprawę, że chłopak sprzedający nam bilet tak naprawdę jest jednym z Redemptorystów, w których murach klasztoru jest udostępniona ekspozycja. Mimo wiekowych zbiorów zwiedzanie jest na wskroś nowoczesne, ze słuchawkami na uszach i odtwarzaniem nagranego przewodnika z mp3. Wejście 5zł. Z ciekawostek, jest tutaj kilka pras do komunałów, wyrabiania komunii z rysunkiem; a także spora galeria powiązana z opactwem cysterskim w pobliskim Kamieńcu, które sprawowało nadzór nad Bardem. Opat był na równi z biskupem, i mógł udzielać zarezerwowanego dla niego sakramentu bierzmowania. Jest tu pojemnik na olej używany do tego sakramentu, co można by uznać za dziwne miejsce, gdyby nie ten fakt. Nie wypada nam jakoś zostawiać plecaków tu dalej, za ciężkimi drzwiami klauzury, więc przenosimy je do otwartej już informacji turystycznej.
Trasa miejska prowadzi przez Kalwarię, gdzie spotykamy parę, która kupiła po nas bilety w muzeum, i co lepsze, ma klucz do wszyskich kaplic.
Może to nie cud, ale możliwości zajrzenia do środka każdej z nich trudno się oprzeć. Towarzyszymy parze z Rumii przez dobrą godzinę w robieniu zdjęć.

Zanim pójdziemy na obiad wchodzimy jeszcze do Bazyliki. Tu kolejny łut szczęścia. Wielka krata zasłaniająca prezbiterium jest usunięta, zapewne z okazji wizyty sporej wycieczki, dla której z głośników dociera nagranie przewodnika. Mogę pomodlić się i zrobić zdjęcia. Za moment kościelny gasi światła i zamyka kratę.

Pora na małe co nie co. W restauracji na przeciw kościoła zjadamy po żurku (7zł) spotykając naszych znajomych fotografów. Ich żurki pojawiają się tuż przed naszymi, ale i tak wzbudzają zazdrość. Jesteśmy głodni.

Tuż po 13 rozpoczynamy wreszcie szlak, zielony/niebieski, wspinając się niemiecką drogą krzyżową, i robiac skoki w bok: najpierw na relikty zamku, a później cofając do miejsca nazywanego Piękny Widok.

Wracamy na podejście, i skręcamy z drogi krzyżowej zielonym szlakiem, na urywisko z krzyżem. Zaczyna niestety padać. Przed wyjściem na odkryty teren ubieramy siebie i plecaki w płaszcze przeciwdeszczowe. Widok trochę zaczyna zarastać, ale nadal jest zapierający dech. Mimo mżawki. Nie ma co się jednak rozczulać nad nim. Zielony idzie dalej trawersem stoku dając kolejne sposobności do podziwiania głębokiej doliny i widoków na przeciwległe pasmo. Opuszczamy go jednak, by zdobyć Kalwarię. Wysiłek po raz kolejny się dziś opłaca bo na szczycie spotykamy wycieczkę zakonnic (sic!), które – jak można się domyśleć – mają klucz do kaplicy górskiej. Zagladamy więc i tam. A zakonnice proszą w zamian o zdjęcie. Robię nawet trzy. Wbrew pozorom jest sporo śmiechu. Jest 14:45.

Z Kalwarii schodzimy do zielonego szlaku polską drogą krzyżową, bez znaków, wyraźną ścieżką, z małymi stacyjkami. Na końcu ścieżki popełniam błąd wybierając pierwszą drogę leśną w prawo. Znaków nie ma, co powinno dość szybko nas zawrócić ale idziemy jeszcze kilka minut i orientujemy się dopiero gdy droga idzie w górę zamiast w dół. Wracamy i idąca 10 metrów niżej właściwa droga doprowadza nas do Janowca około 15:30.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: