A w Andrzejówce …

A w Andrzejówce ... by Polek
A w Andrzejówce …, a photo by Polek on Flickr.

W schronisku zaczynam od jedzenia, czyli zamawiam schab po zbójnicku, taki bez panierki, z serem i boczkiem. Bardzo dobry, w zastawie kosztuje tu 25. Do tego piwo za 6. Druga 30 idzie na nocleg. Dostaje miejsce w sali numer 9, to dwójka, z łóżkiem piętrowym, pierwsza po prawej, na piętrze.

Po jedzeniu łapię resztkę ciepłej wody i resztę dnia spędzam na jadalni. Może za wyjątkiem małej wycieczki przed 19, nieco na dół, do kopalni melafiru, ale głównie po to by połączyć się ze światem. Na przełęczy, w schronisku mój telefon nie ma zasięgu.

Ale pomimo kilku osób nocujących, naliczam co najmniej dwie pary młodsze, siwutką seniorkę z jakaś kosmiczną książką, dwie nordic-damy, i jeszcze trzy panie; nikt nie pi się do rozmowy wieczornej. Jedynie jedna z par, o zacięciu widać po strojach, także chodzeniowym, chwilę spędza na jadalni, co wystarcza mi by się wypytać o pochodzenie (Olsztyn, Grajewo), długość pobytu (tydzień w górach, przy prawie dobie spędzonej na dojechanie), i rodzaj aktywności (kilka nocy w jednym miejscu i jeżdżenie po okolicy). Polecam im Włodarza, jeśli chcą jechać do Walimia, do sztolni.

Zjadam na kolację zupę gulaszową za 10zł, nie ma naleśników z serem, a te z jagodami sprzedawane są na sztuki w cenach chyba 7 zł. Nikt wiecej nie przychodzi z własnym jedzeniem, ani podładować telefon, po 20 więc zwijam się, i idę spać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: