Deszczowy poranek w Brunowie

O tym, że nadchodzi zmiana pogody wiedziałem już prawie od tygodnia, prognozy nieco się zmieniały zbliżając do terminu – początkowo opady miały uderzyć w sobotę i być bardziej intensywne. Obecnie niedziela ma być jeszcze przelotna, a chmury wypadać się mają jutro.

Budzę się o 5 rano, ale jeszcze jest ciemno, więc postanawiam trochę posłać, co kończy się słabo, bo kolejne spojrzenie na zegarek odkrywa, że jest już prawie ósma. Moich znajomych z Węglińca już nie ma, wypili kawę i pognali uciekając przed potencjalnym deszczem. Spoglądam za okno, kostka na podjeździe jest mokra, ale zdaje się co najwyżej mżyć.

Na śniadanie serek wiejski, krakowska, topiony, salami, dwa pomidory, ogórek i cała cytryna, nie gorzej niż w niejednym hotelu, choć na zimno tym razem. I tak więcej mi zostaje do zabrania, niż zjadam, brak kolacji wczoraj nie pomógł. Pakowanie idzie wolniej niż zazwyczaj, wychodzę o 9:30 płacąc 80 zł za dwa noclegi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: