Ruiny Zamku Podskale

Ruiny Zamku Podskale by Polek
Ruiny Zamku Podskale, a photo by Polek on Flickr.

Wchodzę obok jakiś domostw w Nagórzański Las, rezygnuję ze szlaku pieszego, który ginie gdzieś (chciałoby się powiedzieć jak zwykle) w krzakach, preferując rowerowy. Piękny świerkowy las przecina droga, którą podążam w kierunku północnym, aż do niezbyt zaznaczonej w terenie kulminacji Łoszaka (427 mnpm.). Skręcam w prawo mijając zdziwionych grzybiarzy i dochodzę do trasy Gryfów-Lwówek. Kawałek dalej zaczynają się Rząsiny i mój cel – ruiny zamku Podskale. Dochodzę do niego drogą odchodzącą w prawo od asfaltu prowadzącego przez wieś. Skręcam do sporego gospodarstwa i pytam o zamek, nie ma tutaj już żadnych wskazówek, a szlak prowadzi jakby przez środek zabudowań gospodarczych. Okazuje się, że Podskale jest tuż obok, za budynkiem, i faktycznie nazwę zawdzięcza ogromnej skale, która trochę jakby nie na miejscu wzbija się 20 metrów powyżej poziomu gruntu, akurat na tyle by można było posadzić nań niewielki zameczek. Nie są to ruiny spektakularne, jak Świecie, ale za to kompletnie dostępne, nie jak Gryf czy Rajsko.

Wchodzę na górę, co jak się okazuje nie jest trudne. Przy łagodnej drodze na górę ktoś postawił stół piknikowy, ale dowiaduję się o tym schodząc, bo oczywiście wszedłem pierwszą, koszmarnie stromą ścieżką. Nie chce mi się już dalej iść, minęła 17, zaczynam rozważać opcje noclegowe. Dzwonię do Agroturystyki Kasztanek, tu, w Rząsinach. Coś, co mogło być fajnym widokiem na masyw Gór Izerskich okazuje się już zamknięte. Wg gospodarzy sezon się już skończył, przepraszają, ale nie. Tak czy siak, trzeba się zbierać. Idę na skróty do lasu, omijając zabudowania, i wplątując się w jakieś druty, okalające pastwisko. Już w lesie, na czarnym szlaku, dzwonię do punktu numer dwa, które znajduje się w Płóczkach Dolnych. Nowy dom – reklamują się na stronie, pewnie zależy im na gościach. Niestety Agat nie jest miejscem zamieszkania właścicieli i nie ma mnie kto wpuścić czy wypuścić. Ale polecają Brunów, tyle że to kompletnie po drugiej stronie Lwówka, odpada. Jest jeszcze gościniec w Płuczkach Górnych. Co prawda noclegi nie należą tam do najtańszych ale trudno. Schodzę z czarnego szlaku w połowie Doliny Agatowej i atakuję masych Chmiela. Wszystko idzie dobrze do czasu kiedy się wznoszę. Na wypłaszczeniu ścieżki znikają i pozostaje mi azymut. Las, krzaki, krzewy róży, robi się ciężko. No ale po jakimś kwadransie udaje mi się wyjść na pola. Najtrudniejsze za mną. Słońce nisko, ale wciąż na niebie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: