Do Kamiennej Góry

Po spokojnej nocy w Czartaku, złagodzonej ogrzewaniem w kaloryferze, słońce wychodzi zza gór świecąc w moje okno i zwiastując ładny dzień. Podładowałem w łazience telefon, zjadłem w pokoju śniadanie, i zebrałem się, tak by odebrać dowód i zapłacić (25zł), przed 9:30. Na dworze nie było jeszcze zbyt ciepło, noc musiała być mocno chłodna.
Droga zeszła w dół doliny, przekroczyła strumień, i zaczęła się podnosić do Rozdroża pod Bobrzakiem, gdzie znalazłem się po 20 minutach i gdzie schodził czerwony GSS. Od Przełęczy pod Wilkowyją szlak niebieski, już samodzielnie, zagłębiła się w las, i dość wąskimi momentami ścieżynkami sprowadził do doliny, gdzie zaczynały się Pisarzowice. Wstąpiłem tu na jogurt do sklepu, obok jest bar, o tak rannej porze jeszcze nie czynny. Tuż zaraz jest kościół, który z bliska jest dużo starszy, niż wskazuje na to widok wieży z daleka. Tutaj miałem małą przygodę z pilnującą otwartego kościoła starowinką o lasce, której strasznie się niepodobało, że robię zdjęcia. Nawet takie z zewnątrz, a są tu ciekawe, w murowane w ściany, epitafia nagrobne. W środku już schowałem aparat, a jest tu interesujący tryptyk, podobno jednego z uczniów Wita Stwosza.
Kolejne 50 minut, z małym zgubieniem szlaku przy wiadukcie rozebranej linii kolejowej, zajęło mi dotarcie do szosy do Raszowa, a następne 35, do przedmieść Kamiennej Góry. W sumie na rynku zawitałem prawie punkt 13, czyli po 3,5h.
Miasto wydaje się trochę zagubione. Piękne stare kamienice z początku XX wieku, jeśli nie starsze, dawno nie były odnawiane. Może poza ratuszem, budynkiem, czy właściwie pałacem ZUS, i kilku kamienicami. Nie ma też zbyt wielu uśmiechniętych twarzy, te, co są, zdają się zmęczone, bez przyszłości, dotknięte problemami alkoholowymi, nawet o tej godzinie. Trochę straszno.
Rynek, całkiem ładny, może zaoferować kilka opcji gastronomicznych, co w porównaniu do Lądka, jak go pamiętam sprzed trzech lat, jest punktem na plus. Nie mogąc się zdecydować trzeba zasięgnąć języka w miejscu neutralnym – wstępuje do lokalnego Muzem Tkactwa, gdzie spędzam następną godzinę oglądając portrety opatów, wystrój tradycyjnego domu sprzed 100 lat, i historię tkactwa lnu z punktu widzenia używanych narzędzi. Ta historia skończyła się w latach dziewiędziesiątych XX wieku wraz z upadkiem przemysłu tkackiego w całym zresztą kraju, zabitego tanim importem z Chin. Najbliższe miasto to Wałbrzych, które samo ma problem z bezrobociem po likwidacji kopalń. Stąd tak dużo tego ulicznego kolorytu.
Po wyjściu z muzeum kroki kieruje już pewne do poleconego Baru Skergo, gdzie za 21 zł zjadam zupę dnia – dziś ogórkowa, oraz kotlet schabowy po szwajcarsku, z ziemniakami i surówkami (w rachunku jest jeszcze pół litrowa Nestea). Dania nie są może tak obfite jak te sprzed dwóch dni, ale jest ok.
Najbliższa Agroturystyka jest w Ptaszkowie, który zaczyna się na wysokości zamku, czyli bardzo blisko, może 300 metrów od głównego skrzyżowania ze światłami drogi na Wałbrzych z drogą krajową nr 5. Na odnalezionym, najbliższym, Pensjonacie Oleńka, gdzie kieruje swe kroki, jest dekoracja weselna co niezbyt dobrze (dla mnie) wróży. I faktycznie gospodyni potwierdza, że goście pojechali na poprawiny, ma komplet, ale może coś sie zwolni, tylko trochę później. Pytam o drugi adres w Ptaszkowie, ale tam jest druga grupa gości z tego samego wesela. Zgadzam się na propozycję przyjścia poźniej i idę oglądać pozostałe atrakcje Kamiennej Góry poczynając od Zamku. Wracam później do skrzyżowania, zahaczam o cmentarz żydowski, który graniczy z głównym cmentarzem komunalnym. Ten też odwiedzam, robiąc zdjęcia starym płytom nagrobnym wmurowanym w ogrodzenie. Idę w stronę ogromnego Kościoła Łaski, wchodzę do parku, mijam gmach ZUS, wracam także na rynek. Na koniec robię zakupy w Intermarche i zbieram się do Ptaszkowa. Mój pokój już na mnie czeka – dowiaduję się o niego telefonicznie. Okrętuje się po 17stej, opłacam z góry za nocleg (30 zł) i zabieram do prania.
Do wieczora nie ma nikogo z gości weselnych, w spokoju przygotowuję kolację przy dźwiękach Faktów w telewizorze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: