Schronisko Szwajcarka




Schronisko Szwajcarka

Originally uploaded by Polek

Docieram tutaj tuż przed 18, po drodze wdrapując się na jeden, z częstych tu punktów widokowych na skałach. Pechowo pierwszych ludzi spotykam chwilę po go opuszczeniu, tak miałbym zdjęcie, trochę lepsze niż to z samowyzwalacza czasowego, z aparatu ustawionego gdzieś na skale. Przed schroniskiem trzech gości, w bufecie jakiś facet namawiający ajętkę na dołączenie się do ogniska. Zostawiam dowód i idę na zbiorcze salę do budynku obok.
W środku jest już jakaś para Niemców, nieco starsza ode mnie, oraz zbierający sie do wyjścia chodziarz (bo większość tutaj przebywających ludzi wspina się na skałkach – zauważam), żałuję, że nie będziemy mieli okazji dłużej pogadać. Wędrował po Karkonoszach i zawitał na ostatni nocleg tutaj. Wyrażam zdziwienie, że nie zostaje choćby dzień dłużej przecież dopiero piątek, ale mówi – muszę wracać.
Biorę prysznic, jest tutaj mechanizm zegarowy, którego uruchamia wrzucanie 2 zł, co rozpoczyna odliczanie 4 minut. Mi udaje się wykąpać w dwie. No ale maszyna reszty nie zwraca.
Wstępuję do bufetu na kolację, następny nocleg w Czartaku, sklepu po drodze nie będzie, chleb który mam starczy ostrożnie gospodarując na kolacje i śniadanie. Zamawiam pierogi ruskie (9 zł) do tego biorę wrzątek (0,5zł). Plusem bufetu jest to, że jest otwarty do 20, minusem że dopiero od 9. Ale do następnego noclegu mam jakieś 6 godzin, więc na wieczór raczej zdążę dojść.
Po 19 w Bufecie pojawia sie dziewczyna, ktorej spiwór zastałem w zbiorówce. Na imię ma Renata, i szybko wywiązuje sie między nami rozmowa, dotykająca nie tylko górskich zakątków Polski: ściany wschodniej, Beskidów, Bieszczad, Tatr i wreszcie Sudetów. Ponieważ bufet po 20 jest zamykany, ognisko czeka, przenosimy się do pokoju, gdzie przeszkadzamy trochę usiłującym zasnąć Niemcom.
Renata pokazuje mi na swoich zdjęciach zamek Bolczów, i Agroturystykę Czartak opowiadając, jak pomimo tego, że to nie schronisko już, udało jej się tam wypić kawę. Ja komentuję moje wspominając jak ciężarówa wjechała przednim kołem do dołu budowanego wodociągu na szczycie góry.
Nasze drogi rozchodzą się już rano, przed siódmą zbiera się cicho pakując rzeczy do plecaka, też jedzie już do domu, może po drodze zahaczy o Góry Ołowiane, może zdobędzie jeszcze Skopiec – najwyższy szczyt Gór Kaczawskich, do którego doprowadził mnie wczoraj jedyny napotkany turysta zanim trafiłem w Góry Sokole – kolekcjoner korony Polski.
Jest 7:30, do śniadania jeszcze półtorej godziny, zajrzę do tego czasu bez plecaka na Sokolik i Krzyżną Górę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: