Powrót

Kolejny ranek w Lanckoronie i kolejny raz pada. Tym razem budzi nas dźwięk budzika, ustawionego na 7:30. Za dwie godziny powinniśmy mieć autobus do Krakowa, jeśli rozkład umieszczony w oknie sklepu na rynku nie kłamie. Nie wiadomo od czego zacząć się pakować. Od ładowarek.
Pózniej już jakoś idzie. Około 8:20 schodzimy na śniadanie. Jakaś pani w okolicach piecdziesiatki trochę narzeka na ostatnie zmiany w Lanckoronie, upiekszanie rynku, rozwój turystyki. Zjadamy drugi raz z rzędu jajecznice, po bułce i półtora kromki chleba. Takie sniadanko kosztuje 9 zł. Kolacja składająca się z muchy spagetii dzień wcześniej 12 zł. Same noclegi 25 zł nocleg przy pobycie dłuższym niż jeden dzień. Rozliczamy się w przerwie śniadania, pózniej tylko zęby, pakowanie klapek, i w drogę.
Szczęśliwie przestaje padać, akurat na naszą ostatnią wędrówkę po miasteczku. Za każdym razem droga za Górkę wydaje się krótsza. Wychodzimy zgodnie z planem, o 9:10, na rynku jesteśmy po 10 minutach, prócz mgły jest tam zdecydowanie więcej samochodów niż zwykle widzieliśmy co potwierdza usłyszaną przy śniadaniu plotkę, że w Lanckoronie jest dziś odpust. Mając jeszcze kilka minut do planowanego odjazdu przechodzimy przy straganach rozłożonych przy najwyższej pierzeji rynku. Tyle, że nie ma tam nic ciekawego, ot zwyczajne odpustowe mydło i powidło z plastiku.
Na dole rynku robimy kilka zdjęć przy zabytkowej chałupie, a dokładnie wozie strazackim, gdy pochodzi do nas jakiś gość, o niejasnych początkowo intencjach. Pyta się, czy jesteśmy z teatrów, które przez weekend okupują lanckoroński dom kultury, ale nie, nie jesteśmy. Pożytek z krótkiej rozmowy jest o tyle istotny, że wskazuje nam, gdzie jest właściwy przystanek autobusowy, co ma o tyle znaczenie, że autobus, którym chcemy jechać do Krakowa nie przejedzie przez rynek.
Na przystanku stoją ludzie z bagażami, co utwierdza nas w poczuciu, że rozkład jest wciąż obowiązujący. Oczekiwanie trwa jeszcze kilka minut, nie można go przypisać ani korkom, ani wczesnej porze, musi więc wynikać, z faktu, że podana godzina odjazdu dotyczy przystanku początkowego, którym jest jedna z większych wsi przed Lanckoroną. Bilet kosztuje 5zł, siadamy z tyłu biorąc plecaki na kolana, pomimo niedzieli dość sporo osób przewija się przez pozostałe siedzenia wypełniając je w całości. Kierunek Kraków!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: