Leskowiec

Schronisko o wieloletniej tradycji i małym, choć niesłychanie ważnym szczególe – braku prysznicu. Jak takie miejsce się uchowało na mapie PTTK trudno powiedzieć. Choć z drugiej strony na krótkim dziś odcinku 12,5km minęliśmy bodaj dwie chatki oferujące nocleg w ogóle bez węzła kanalizacyjnego. Co by nie powiedzieć jednak lekko się zdziwiliśmy, szczególnie, że mówimy o Groniu Jana Pawła II, czyli miejscu, które powinno gościć dodatkową, poza turystami, grupę docelową – pielgrzymów.Może to też wyjaśnia nieco czemu nikt inny tu nie nocuje.
Zostaliśmy rozlokowani w pokoju na parterze, nr 1, położonym właściwie tuż przy kuchni, w której aktualne gra telewizor ustawiony na jedynkę, na której dopiero co skończył się Vabank. Kawałek dalej są drzwi za którymi jest po lewo pomieszczenie łazienkowe, z dwiema umywalkami, i dwiema kabinami. Nad jedną z umywalek widnieje napis wyjaśniający sytuację: wody na leskowcu często brakuje, stąd prośba o oszczędzanie wody.
Pokój jest ośmioosobowy, przy każdej ze ścian ciągną się dwa piętrowe łóżka przedzielone z jednej strony małym stołem, a z drugiej krzesłem. Jedno, czemu nie można mu zarzucić to ze jest niski, ktoś kto stanie na górnym piętrze łóżka wcale nie musi się schylać. Klasyczny drewniany wystrój psuje tylko podłoga z płytek terakoty. Jest nawet lustro, powieszone nad krzesłem, choć mocno (co oddaje klimat) przybrudzone.
Jadalnia ma klasyczny wystrój, choć nie ma tu takiej dużej oszklonej werandy, jest kilka okien, w pomieszczeniu z bufetem, pozostałe stoły są w przyległym także do kuchni drugim pomieszczeniu, które nie ma okien, a jedynie okienka do wydawania posiłków.
Menu jest całkiem przyzwoite, można by powiedzieć domowe. Na obiad bierzemy po schabowym z ziemniakami i surówką, po 19zł. Do tego lane piwo Okocim za 5,5. Można zamówić także de volaija, mielony, pstraga i kilka innych poważnych dań obiadowych. Są też pierogi, w kilku odmianach, po 7 sztuk, za 10. Najtańsza zupa – pomidorowa kosztuje 6, a herbata 2,5. Niestety goście płacą za wrzątek 1zł.
Gospodarze na noc napalają w piecu, tak że kaloryfer w pokoju pod oknem robi się gorący.
Na kolację zjadamy jeszcze koło 21 kilka kromek z poledwicą drobiową z puszki, do tego ogórek i cebula.
Nad ranem, po dużych opadach przestaje działać telefon w schronisku (jeszcze wczoraj dzwonilsmy 300m powyżej szukając schroniska w deszczu i burzy).
Niestety już są mgły. A prognoza jest nie lepsza. Pada i pada.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: