Spa

Nauka jest z tego taka, że nigdy nie mów nigdy. Trasa ładnie wygladająca na mapie okazuje się znacznie wolniejsza w deszczowy dzień. A z dwu i polgodzinnego odcinka wychodzą prawie cztery godziny. No i ten deszcz. Siąpiący bez wytchnienia. Kropla drążąca skałę naszego dobrego humoru. Może gdybym nie zgubił w pewnym momencie szlaku wyszło by trochę mniej, może mniej byśmy dali zabrać sił zwątpieniu, które pojawia się, wraz z niepokojem, gdy tylko nie ma małego czerwonego znaku. Wylądowaliśmy chyba przed 16 w karczmie w Kościerzu, A raczej pod Kościerzem, bo minęliśmy tę górę jakąś godzinę wcześniej. Wylądowaliśmy mocno zmoknięci, obolali i z cienkimi perspektywami. Schronisko w Leskowcu dopiero za 4 godziny, i co, znowu mamy przyjść po dziewiątej. O nie! Ale z drugiej strony zatrzymanie się tutaj przekreśla właściwie ukończenie szlaku, zabraknie dnia, tyle że ten jeden dzień w sumie jest, tylko trzeba wszystkie noclegi przesunąć o jeden i zejść do Rabki w niedzielę, nie sobotę. No i najważniejsze koszty, przełkniemy? Najpierw jednak musieliśmy przełknąć obiad. I kartę, której wersje bez cen widzieliśmy w Internecie. I muszę powiedzieć, że pozytywnie mnie zaskoczyła. Za wyśmienity rosół zaledwie 5 zł, duży talerz, na kurze, którą można było znaleźć w kawałkach w zupie. Do tego smalec, i wielkie pajdy chleba. Dla porównania dodać należy, że za nieco słabszy rosołek w karczmie w Bielsku zaplacilismy złotych 9.
Po rosole przyszła pora na coś bardziej konkretnego, choć wciąż budżetowego, wielka misa pierogów (600g). Za 15zł. Były pyszne, w sosie grzybowym, tyle że trochę mało na dwie osoby. No i coś na rozgrzewkę. A wiadomo co jest najlepsze na zmoknięcie. I to wszystko zamknęło się (z herbatą, i napiwkiem) w 50zł. Cena entuzjastyczna.🙂
W międzyczasie odwiedziłem łazienkę by posuszyc się suszarką do rąk, i już trochę bardziej suchy, choć wciąż pachnacy wysiłkiem udałem się szukać promocji w części hotelowej. Tu już nie było tak wesoło, ale trudno się było spodziewać jakiś rewelacji biorąc pod uwagę klasę obiektu. Nocleg dla dwóch osób to 290zł. Sporo. Bardzo sporo. Ale ten deszcz. Ale mamy 10 procent promocji. Ooo! Mgla za oknem i perspektywa przeszło cztero godzinnego marszu. No i uleglismy.

Ale śniadanie w cenie. I basen, i sauna. Ale głównie grzejnik w łazience. Najcenniejszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: