Zajazd Tina

Zatrzymalem sie w Lipowicy, kilometr lub dwa od Dukli, i tyle samo, lub troche wiecej od docelowej dzis Nowej Wsi. Te ostatnie kilometry, nadprogramowe z powodu braku noclegu na trasie, byly dodatkowo malo sympatyczne prowadzac poboczem duzej, miedzynarodowej drogi samochodowej do przejscia granicznego w Barwinku. Ruch, szczegolnie tirow, byl spory, malo smieszne – pomyslalem – byloby stracic zycie na Glownym Szlaku Beskidzkim pod kolami samochodu.
Mialem zatrzymac sie ponownie w agroturystyce, ale do tego potrzebowalem nieobecnego tutaj sklepu. W koncu doszedlem do oferowanych tu noclegow, znany wczesniej Beskid okazal sie malo atrakcyjnym budynkiem, ale dla odmiany na przeciwko niespodziewanie odkrylem nieznana, konkurencyjna i zdecydowanie ladniejsza Agatke. Tyle ze, oba te miejsca dziela wspolna wade – sa prawie przy glownej drodze. Watpie, czy przy takim sasiedztwie ktos sie decyduje spedzic tu kilka dni.
Zajazd Tina pojawil sie, rownie niespodziewanie (szedlem do sklepu) nie dalej jak 50 metrow za agroturystykami. Skusila mnie przede wszystkim restauracja, zeby zjesc cos cieplego, nie byle co, jak w wiejskim barze wczoraj – tu byla na to szansa. A jak juz zaspokoilem pierwszy glod podanym gratis chlebem ze smalcem, jak ogrzalem reke trzymajac w dloni talerz rosolu, to pomyslalem, ze nie chce wychodzic na zewnatrz, juz. Nocleg okazal sie do przyjecia – 40zl, zostalem. Do cordona (20) na obiad dorzucilem kolejne 15zl pierogami z piwem na kolacje, i usiadlem przed prognozami pogody, najpierw tvn, pozniej tvp. Niestety lepiej by chyba bylo gdybym ich nie ogladal. Nie ma dla mnie ratunku.

W pokoju zajmuje lozko przy oknie, jest jeszcze drugie, wielkie malzenskie, na srodku. Poza tym nie ma tu nic. Szafy, by powiesic ubranie, Zamiast krzesel sa male stoleczki, zamiast stolu stoliczek ze szklankami. Zamiast szafki nocnej jest szafka pod maly telewizor, w ktorym nieodbiera zaden program. To co jest musi mi wystarczyc, by wyschnac do rana, obwieszam wiec porecze lozek jak sie da, czym sie da, rozkladam mokre rzeczy na calej powierzchni podlogi. Jest tu troche cieplej niz we wczorajszym noclegu. Choc tam moglem ogrzac sobie rekawiczki nad plomieniem kuchni gazowej (pomoglo nie wiele). Byle do Iwonicza. Tam spodziewam sie miec do suszenia cale dwie godziny wiecej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: