Zmokniety

Zapowiadali deszcz, i w koncu na koniec dnia deszcz byl, szkoda tylko, ze zastal mnie na drugim koncu Krynicy. No, ale trudno, jestem juz z powrotem na noclegu, prawie ze na koncu miasta, troche mokry, ale licze, ze do rana wszystko wyschnie. Jakies 300 metrow nizej, obok domu ZNP czerwony szlak opuszcza ulice, i znika w lesie pochodzac pod Huzary. Stad zawsze blizej do nastepnego noclegu – Hanczowej.
Zatrzymalem sie na przeciwko O.W. Adam, ktory reklamowal sie na ulicach Krynicy, na zdezelowanych maluchach, jako najtanszy, z noclegami za 18zl. Wybralem dom naprzeciw, bo Adam z zewnatrz przypominal zniszczona burse szkolna, i watpliwe bylo zeby w srodku duzo sie roznil. Okazalo sie, ze trafilem na mlode malzenstwo z Anina, ktore ledwie rok temu kupilo ten dom, by porzucic Warszawe, i byc blizej ukochanej Krynicy (i nartostrad). Pojedynczy nocleg kosztuje mnie tutaj 35zl + taksa klimatyczna (dosc droga swoja droga) 2,5zl. To o 10 zl taniej niz w Schrnonisku na Jaworzynie Krynickiej, choc przy gorszych warunkach. Ale Krynica to jest Krynica. Jeszcze podczas Forum Ekonomicznego, kiedy delegaci sa porozmieszczani prawie wszedzie, i wszedzie tez, poparkowane sa zachodnie samochody na numerach z calej Polski. Nie ma co narzekac.

Droga z Jaworzyny prowadzi oczywiscie w dol, czesciowo obok nartostrad, ale po zejsciu przez hale do drogi do stacji dolnej kolei, w Czarnym Potoku, niespodziewanie znowu wzbija sie w gore, by prawie wspiac sie na Kryzowa, ktorej wyniesienie odgradza Czarny Potok od Krynicy. Stoki od strony uzdrowiska sa juz niezalesione, i wychodzimy na glowny trakt rzucajac z gory okiem na ciekawa cerkiew z kilkoma wiezami, i mijajac stacje GOPR (gdzie mozna takze zanocowac, ale to pewnie idac w druga strone).

Przechodzac przez miasto zapamietalem polozenie poczty, do ktorej wrocilem wieczorem, wyslac do siebie mapy. W sumie zabralem siedem laminowanych map, z ktorych 5 pokrylo dotychczas przechodzony odcinek, a dwie, o mniejszej skali, zapewnia reszte. Odsylane mapy wazyly nieco ponad pol kilograma. No ale duzo lzej nie bedzie, bo uzupelnilem zapasy jedzenia, tak by przezyc jakos, przynajmniej poczatek Beskidu Niskiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: