Gorce

Pierwszy raz jestem w Gorcach, i z tego co widzialem do tej pory te gory maja dwa oblicza. Pierwsze to te widziane z Rabki do Turbacza – lagodne, z gesto polozonymi schroniskami – dostepne nawet dla wlascicieli psow (rzecz jasna, razem z czworonogami, choc zabieranie psa w gory, w taki upal wydaje mi sie niehumanitarne). Male roznice wysokosci, lagodne podejscia, widoki – choc nie porywajace. Widzialem naprawde starszych ludzi poruszajacych sie przy pomocy kijkow po tych szlakach – jestem pelen szacunku.
Drugie Gorce zaczynaja sie za Turbaczem, wlasciwie to zaraz od Schroniska, spod ktorego tarasu rozciaga sie wspanialy widok, przede wszystkim na Kotline Nowotarska. Ale to dopiero przygrywka. Piekna i dluga hala (o nazwie Dluga Hala) prowadzi na Kiczore, a po przejsciu rezerwatu na jej szczycie wychodzimy powoli na przelecz, otwarta, i … roznie sie reaguje na ten widok. Lepiej nie uzywac slow uwazanych za niecenzuralne, bo ktos kawalek dalej moze przeprowadzac dlugotrwala sesje fotograficzna. Wg mapy jestesmy na Hali Mlynskiej. Ja spedzilem tu ponad pol godziny, nie mogac sie napatrzyc (i nie mogac wyslac od razu zdjecia – z powodu objetosci), co kosztowalo mnie dotarcie do noclegu prawie w ciemnosciach, a juz na pewno bardzo szybki marsz, by zdazyc przed zmrokiem, tak szybki jak sie da, bez zwazania na koszty (czyli nogi). Ta droga dalej to drugie oblicze Gorcow – dziksze. Szlak nie wznosi sie lagodnie, tylko gwaltownie opada, by za moment gwaltownie sie wzniesc, i tak az do Przeleczy Knurowskiej, od ktorej mialem miec juz pol godziny – wyszlo ze wiecej.
Druga – drapiezniejsza strona Gorcow – dala mi sie we znaki. Pod koniec ostatniego odcinka, kiedy juz, juz wydawalo sie, ze bedzie polana, zabudowania, noclegi, okazywalo sie ze nie, ze jeszcze ponownie w gore, i ostro w dol. I tak kilkukrotnie. W pewnym momencie zrobilo sie juz nerwowo. Rzucilem plecak na ziemie, zaczalem przeklinac, dorwalem sie do butelki z woda, pijac gwaltownie. Jeszcze trzeba bylo kawalek przejsc. Po chwili mi przeszlo, strach, ze jakos minalem nocleg, odszedl, sily wrocily i mozna bylo jeszcze troche powalczyc. Oj, ciezka to byla koncowka. Kiedy wreszcie ukazaly sie domy, kiedy, od bawiacej sie z kolezankami dziewczynki (rodzice – gospodarze na weselu, babci jeszcze nie bylo – przyszla pozniej) dostalem pokoj, kiedy usiadlem, dorwalem sie do kartonu multiwitaminowego tymbarka, ktory z mozlem wnioslem liczac sie z brakami wody po drodze; i nie moglem przestac zlopac. I nie moglem wstac z lozka. Minelo dobre 10 minut zebym zebral na tyle energii by isc pod prysznic.

Mnostwo ludzi dzis podazalo na Turbacz, nie tylko z Rabki; prosciej chyba mieli ci, z Nowego Targu. Starzy, mlodzi, zakochani, samotni, z dziecmi, z psami, dziesiatki osob. A kuchnia w schronisku, choc pracowala pelna para, wypichcila mi bardzo dobry obiad: kotlet zbojnicki (schabowy bez panierki, z oscypkiem), z ziemniakami, i zasmazana (ale dobra) kapusta. I niedrogo – bo za 22zl. Tyle, ze musialem troche dluzej poczekac. Przy jedzeniu towarzyszyla mi para z Krakowa – oni tu maja 70km, wiec Turbacz to dla nich jednodniowa wycieczka.
Wczesniej, na szczycie, i pozniej podczas robienia najpiekniejszego widoku w Gorcach, mialem przyjemnosc rozmawiac z podrozujacymi z plecakami – ojcem (kelnerem – chwilowo bez bracy) i synem (gimazjalista – wiec tylko na weekend). Zatrzymali sie na noc pod namiotem w okolicach Przeleczy Knurowskiej.

Specjalna uwage trzeba poswiecic maratonowi Gorce, ktory dzis mial miejsce, odbywajacym sie miedzy Kroscienkiem, a Nowym Targiem; z punktem kontrolnym kolo schroniska na Turbaczu. Najszybsi pokonuja ta trase w mniej niz 4 godziny! Ale nie w taki upal, jaki panowal dzisiaj, dzisiaj bylo blizej 6-ciu, tak mi sie zdaje, po rozmowie z jednym z organizatorow.

Zjadlem, wciaz ruszam sie z trudem, i ide spac. Ktos tam sie kreci na dole, nie wiem czy gospodarze wroca z wesela. Raczej na to nie licze. Bedzie lepiej. Udalo mi sie dzisiaj zyskac kolejny dzien (juz drugi) z planowanych na poczatku – ostroznie 28.
Nie musze sie juz wiecej spieszyc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: