Rozdzielone pasma

Dzisiejszy szlak, choc technicznie prosty, a raczej bez podejsc, zmasakrowal moje nogi. Moze nawet nie w sensie nowych odciskow, ale wyczerpania miesni. Skoro nie podejscia, to musiala byc odleglosc. Gdy w pewnym momencie, miedzy Jordanowem a Rabka spojrzalem sie w tyl, by ujrzec daleko, hen, daleko masyw Babiej Gory przetarlem oczy ze zdziwienia – nie mozliwe zebym byl tam wczoraj. A bylem.
Tylko dla tego dnia potrzebna byla mapa beskidu makowskiego, z brakujacym odcinkiem czerwonego szlaku miedzy beskidem wysokim, a gorcami. I mapa sie przydala, bo gubilem sie dzis dwukrotnie, raz gdyz chcialem zaufac znakom, wiedzialem z mapy, ze szlak musi skrecac, ale niebylo znaku wiec poszedlem ze 200 metrow prosto, a drugi raz bo zaufalem mapie, a nie znakowi, to znaczy odczytalem go nieco „pod mape”.
Bylo glownie z gorki, albo plasko, lub prawie plasko, wiec szlo mi sie dobrze; tak dobrze, ze pomyslalem ze dam rade jeszcze zdobyc Maciejowa, by zanocowac w trzeciej po Rycerzowie i Krawcow Wierchu Bacowce PTTK – ale nie dalem rady. Do Rabki dotarlem dopiero kolo 1730, wychodzac z Hali Krupowej po 9-tej. I znowu, tak jak wczoraj, pogoda wyraznie podzielila dzien, i ten podzial prawie sie zgodzil z moim podzialem trasy na polowki (wyroznia je polgodzinna przerwa). Dzis bylo jednak na odwrot – rano nie mialem slonca, ale od Jordanowa nie moglem juz sie go pozbyc. Tym bardziej, ze lasow bylo juz tutaj znacznie mniej.
Do Jordanowa, a wlasciwie do Bystrej schodzi sie pasmem Policy, zahaczajac o Cyl, wokol ktorego rosnie ladny bukowy las. Ostatnie metry gor tracimy jednak w malo przyjemnych lejach – ostro schodzacych w dol polkolistych wcieciach w terenie. Wreszcie pojawia sie droga gruntowa, ktora prowadzi do wsi Bystra. Po drodze spotkalem 0 turystow, 2 malolatow na quadzie, filmujacych aparatem fotograficznym swoja podroz, oraz 2 drwali tnacych buczyne. Pozniej szlak zupelnie juz stracil charakter gorski, i platal sie po polach na wzgorzach z Bystrej do Jordanowa, i dalej do Rabki. Z calkiem sporym odcinkiem szosa, przez Jordanow, do Naprawy (czytam napis : Cukiernia, Naprawa – zdziwilem sie naprawa czego? piekarnikow do ciast?), i dalej do Skawy – wsi przecietej przez linie kolejowa. Dopiero stamtad wychodzi sie znowu polna drozka z asfaltu.
Ostatni juz etap musi przeciac Zakopianke, i jest calkiem dziki, bo zarastaja go pokrzywy i klujace jezyny, ktore skutecznie utrudniaja poruszanie sie – szczegolnie przy podwinietych z powodu upalu nogawkach. Wreszcie zbliza sie droga – najpierw dostrzega sie pozostalosci po ludziach podrozujacych Zakopianka, a dopiero pozniej ja slyszy (geste drzewa) i widzi. Mam na mysli ogromne ilosci papieru toaletowego – choc nie ma tu parkingu, a droga akurat osiaga taka lokalna przelecz, to naprawde wielu musialo sie w poblizu zatrzymac.
Wreszcie, po kolejnej godzinie widac Rabke, i powoli przechodzimy jej ulice kierujac sie do Centrum, i obchodzac piekny i ogromny drewniany kosciol, w ktorym miesci sie obecnie muzeum im Orkana. Dalej do stacji ulica Orkana, zaraz za przystankiem jest plac sw Mikolaja (a juz myslalem, ze na pomniku jest kolejny Jan Pawel II). Natomiast przed nim, jest schowany z boku i malo zachecajacy dom turysty – zapamietuje go jako miejsce ostatniej szansy, jesli nie bede mogl znalezc innego noclegu.
Podazam dalej ulica Orkana, i wchodze w pierwsza boczna ulice w lewo, jak tylko pojawiaja sie tablice obwieszczajace noclegi.
Pierwsze podejscie do Luksusowych z Lazienka konczy sie fiaskiem – bez rezerwacji nie chca gadac. Rozumiem – jest poczatek bardzo cieplego weekendu. Na szczescie na przeciwko jest nieco mniej luksusowo – u Wieslawa – i miejsca sa. Drzwi otwiera mloda dziewczyna w ciazy, umawiamy sie na 30 zl. Dostaje jedynke (z nr 1), z umywalka, telewizorem, radiem, skrzypiacym lozkiem i najwazniejsze, czajnikiem. A czajnik daje nieskonczona ilosc herbaty.
Niewiarygodne, jak te pol dnia mnie odwodnily. Wypilem litr soku w Jordanowie, pol litra ice-tea w Rabce, i to na raz; do tego jogurt, dwa kubki mietowej, pol litra wody – jeszcze spod Markowych – i wciaz chce mi sie pic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: